7 kwietnia 2020

Wybory 2020. Głosowanie korespondencyjne.


PiS złożył projekt ws. głosowania korespondencyjnego. Taką możliwość mieliby mieć wszyscy uczestnicy wyborów prezydenckich.

31.03.2020
Projektodawcy ocenili w uzasadnieniu, że w związku z rozprzestrzenianiem koronawirusa, ogłoszonym stanem epidemii i zagrożenia epidemicznego, istnieje pilna potrzeba wprowadzenia szczególnych rozwiązań w zakresie modyfikacji niektórych przepisów Kodeksu wyborczego.
Zgodnie ze złożonym projektem PiS, w wyborach prezydenckich zarządzonych w 2020 r. możliwość głosowania korespondencyjnego będzie przysługiwać wszystkim wyborcom.
Brawo! Teraz bardzo wyraźna będzie reakcja opozycji. Oceńmy, dla kogo ważne jest zdrowie Polaków, a komu zależy tylko- w obawie przed marnym wynikiem- na przesunięciu wyborów na jesień, bądź bliżej nieokreśloną przyszłość.

3.04.2020

A to niespodzianka! 
Kiedy większość społeczeństwa miała nadzieję, że temat terminu  wyborów zostanie wkrótce zamknięty poprzez głosowanie  w sejmie, nagle ni stąd ni zowąd wyskoczył wicepremier Jarosław Gowin. To, że maj był dla niego nie do zaakceptowania w formie głosowania tradycyjnego- przy urnach- było wiadomo od dawna. Jednak sporym zaskoczeniem- przynajmniej dla mnie- był brak zgody na głosowanie korespondencyjne. Jakoś nie mogę uwierzyć w to, że przedstawiona przez niego propozycja- zmiany konstytucji, przedłużenia kadencji A. Dudy o 2 lata (pod warunkiem, że ten nie będzie się ubiegał o urząd prezydenta w kolejnych wyborach!) ma swoje źródło w trosce o zdrowie Polaków. Nawet w swojej- koalicyjnej dla PiS-u partii "Porozumienie"- ma Gowin w tym pomyśle przeciwników.
"Gdybym dzisiaj miał głosować nad wyborami korespondencyjnymi, to bym zagłosował za –opowiada jeden z nich. I tłumaczy: – Wybory trzeba zrobić jak najszybciej. Nadciąga potężny kryzys, nieporównywalny z niczym, co znamy. Będą masowe upadłości firm, bezrobocie liczone w milionach. Trzeba będzie podejmować trudne decyzje: ciąć świadczenia, likwidować przywileje, liberalizować kodeks pracy. Takie zmiany może przeprowadzić tylko władza, która ma wyborczy spokój. Gdyby wybory miały się odbyć za rok, jak chce Gowin, to czeka nas kilkunastomiesięczna kampania wyborcza w czasie potwornego kryzysu. To samobójstwo"(onet.pl).
Dlaczego nie wierzę Gowinowi? 
Pomijam już  informacje Borusewicza, który został zacytowany we wszystkich tytułach prasowych wywołując w czytelniku wrażenie, że wierny koalicjant PiS-u wcale nie był taki wierny.
Bogdan Borusewicz: "Jarosław Gowin na premiera. Tylko tak możemy odsunąc PiS od władzy. Ja już o tym mówiłem od dawna, ale w zamkniętych gronach politycznych. W tej chwili jest już czas, żeby o tym powiedzieć publicznie." 
Nawet powyższa informacja nie zachwiała jeszcze mojej wiary w lojalność i szczerość intencji Gowina. 
Moje wątpliwości pojawiły się wówczas, gdy dotarło do mnie, że opozycja nigdy nie zgodzi się na proponowane przez Gowina rozwiązania. 
Nie o to tu chodzi.
 I nie trzeba było długo czekać. Ciąg wypowiedzi przedstawicieli opozycji zakończył Hołownia:
" Nie zgadzamy się na przedłużenie kadencji Dudzie, trzeba wprowadzić stan klęski żywiołowej, a wybory za 4 miesiące!"
 Już widzę te cztery miesiące w wykonaniu Budki, Hołowni, Kosiniaka i Nitrasa! Wrzaski w sejmie, burdy Nitrasa, wygłupy Kidawy, a wszystko okraszone oratorskimi popisami Budki, które po wyciśnięciu zostawiały wielkie NIC. Brudna kampania, hejt,  dezinformacja i kapiący głupotą Sok z buraka.  
A Polacy?  Polacy w ciszy czwórkami do nieba będą szli... 
Gdy przeczytałam, jak to w innych krajach opozycja zgodnie współpracuje z rządem w tak trudnym czasie, to po raz pierwszy pożałowałam, że jesteśmy w Unii.
Dlaczego?
 Gdybyśmy w niej nie byli, to tacy- Nitras czy Budka- nie odważyliby się na podobne zachowania w sejmie i poza nim. Dostaliby takiego kopa, że hamowanie zaliczyliby dopiero na antypodach! 
 Z przepychanek z "unijnymi mędrcami" wychodziliśmy do tej pory obronną ręką, jednak gra, która toczy się teraz, to gra o bardzo wysoką stawkę. To życie Polaków i kondycja gospodarcza kraju po pandemii, która ostatecznie dała dowód temu, że przynależność do europejskiej "wspólnoty" to nie tylko jazda bez paszportów i nowe drogi, "bo unia daje nam pieniądze".  
 Jak nas doi- jakoś umyka uwadze liberalnym mediom. To tylko niektóre przykładycałkowite otwarcie rynku, likwidacja barier handlowych, utrata przez skarb państwa dochodów z ceł, podatków i różnych opłat, eksport taniej siły roboczej, niekorzystne zmiany w rolnictwie.
Widziałam osobiste dramaty rolników mających plantacje buraków i kontrakty na ich odbiór. Właśnie na -"polecenie unii"- likwidują  im pobliską cukrownię. A my cieszmy się teraz drogim cukrem kiepskiej jakości, którego pochodzenia i tak do końca nie poznamy. Ale to tylko jeden malutki przykład na  uczestnictwo w brutalnej, nieraz cynicznej grze o przetrwanie wśród bogatszych, to nieustanne wysiłki, by nie dać się wykorzystać więcej, niż narzuca układ.

Emigracja to nie dramat, to szansa - Memy.pl Nie pamiętamy już, że układ obecny różni się bardzo od traktatów przedakcesyjnych,
 w których entuzjastycznie rozczytywała  się przed laty cała Polska, a które  dla wszystkich oznaczały wtedy rozwój, a nie okowy niewolnictwa (najprostszy przykład: zmuszanie Polski do przyjmowania afrykańskich i arabskich uchodźców). 
Ale to już temat na całkiem innego posta, pt. dlaczego decyzje  nie powinny być podejmowane w brukselskich fotelach (czego chce opozycja), lecz jak najbliżej obywateli.

Czy głosowanie  w sejmie przyniesie niespodzianki?

         Nie sądzę.
Zastanawia mnie tylko jedno. Jeśli plan i reakcje opozycji są czytelne i do przewidzenia, dlaczego nie przewidział ich Gowin? Nie od wczoraj grzeje sejmowe ławy jako zawodowy polityk. 
Dlaczego wprowadził niepotrzebny ferment i marnuje tak cenny czas?

5.04.2020


A jednak! Nie była to czcza przechwałka Borusewicza, fake news, który miał wprowadzić kolejne zamieszanie.

To prawda, że Gowin po cichu zaczął układać się z opozycją, zdradzając obecnego koalicjanta w rządzie- PiS. 
Tak to jest, kto raz zdradził, zdradzać będzie. 
A Gowin już raz zdrady się dopuścił- zdradził Platformę,  poszedł w rządy PiS-u jako minister nauki. Jednak ambicje za duże, apanaże za małe, szum medialny wokół niego też niewielki, więc postanowił wykorzystać sytuację. Na pokuszenie pociągnęła go posada premiera, którą obiecała Platforma! 
Gowinek w fotelu premierka!
Malutki człowieczek, którego kręsołupka trzeba szukać przez lupkę!
"W sytuacji świadomości słabego zakorzenienia społecznego, braku masowego elektoratu wykorzystuje się rywalizację między głównymi ugrupowaniami politycznymi, szachując tych, u których się w tym momencie jest, sugestią możliwości związania się z innymi".(prof. R. Chwedoruk)
Zaiste, czas do politycznych rozgrywek znalazł sobie Gowin doskonały: szalejący koronawirus i walka o gospodarcze przetrwanie.
 Gratulacje, panie Gowin!
Również lojalność i poczucie odpowiedzialności politycznej są u pana we właściwym miejscu, czyli w d...e.
"W poważnej polityce poważne inicjatywy, zwłaszcza takie, które sięgałyby materii konstytucyjnej i które z wielu powodów byłyby bardzo delikatne, najpierw powinny zostać przedyskutowane i wynegocjowane w obrębie koalicji i głównych jej podmiotów, a później dyskutowane publicznie".
Patrząc na Gowina i słuchając jego wywodów można odnieść wrażenie : jaki mądry, wyważony i zrównoważony człowiek. W dodatku bogobojny!
  A tu bęc! Wilk w owczej skórze.
Stare, mądre przysłowie mówi: nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka! 

7.04.2020

No i doigrał się Gowin. Szybko. Wczorajszy dzień przypominał jazdę na rollercoasterze.  Narodowa kwarantanna sprawiła, że przed telewizorem prześledziłam wszystkie wydarzenia mające miejsce w sejmowych salach, więc  z czystym sumieniem stwierdzić mogę, iż żaden wraży  komentarz "po faktach" na moją opinię wpływu nie ma.
Dwie najistotniejsze dla Polaków sprawy:
Gowin podał się do dymisji, pozostawiając członków swojej partii w koalicyjnym zespole zjednoczonej prawicy. Oznacza to ni mniej ni więcej, że dotychczasowa koalicja przeprowadzi nas przez te najtrudniejsze, chyba od wojny, czasy.  Gowin żegna się z rządem, a tekę wicepremiera przejmuje rekomendowana przez niego minister rozwoju Jadwiga Emilewicz.
Gowin odchodzi w niesławie, ale nie jest to powód do satysfakcji dla żadnego obserwatora wydarzeń. 
 Czy wystawiła go opozycja, dając mu nadzieję na realizację pomysłu przeniesienia wyborów o 2 lata, czy też zmienił się układ sił przeanalizowany w zacisznych gabinetach, tego możemy się tylko domyślać. 
Wyjścia nie miał innego, jak tylko wyjść z rządu. Zerwanie koalicji i doprowadzenie do wcześniejszych wyborów parlamentarnych, ściągnęłoby na jego głowę jeszcze większe przekleństwa i historyczne odium, że w czasach pandemii doprowadził kraj do zapaści.  Ferment, który stworzył, jeszcze gdzieś tam bulgocze pod powierzchnią i oby znowu nie wystrzeliło "coś" w jakimś najmniej odpowiednim momencie.  
Pozostawił podkopaną wiarę w stabilność rządu, której tak bardzo w obecnym czasie potrzebujemy. 
Pozytywnym wynikiem wczorajszego dnia była wreszcie uchwalona ustawa o głosowaniu korespondencyjnym, którego- jak wynika z sondaży- chce blisko 60 proc. Polaków, uważając je za najbezpieczniejsze w tak niebezpiecznym czasie.
 Został jednak niesmak i obawa. Przy najbliższej okazji koalicja powinna ulec rekonstrukcji. Kto raz zdradził, zdradzać będzie. Niech zostaną w niej ci, którzy wierzą w sens jej działania. To nie drabinka do  osiągania kolejnych apanaży i realizowania pokrętnych interesów. 
Aha, jeszcze słówko o moim ulubieńcu.
 Budka tym razem rozśmieszył pół Polski swoją konferencją prasową, na której mówił ustami Kidawy.
 I to było jeszcze lepsze od jego oratorskich popisów w sejmie. Dlaczego?
 Bo udawać brzuchomówcę wcale nie jest tak łatwo:)))



Święta za pasem. W tym tygodniu życzę wszystkim mniej burzliwych dni, spokoju ducha, zbierania i kumulowania  wszystkich dobrych sił, które przydadzą się, gdy wrócimy już do normalności. 

A na dobry początek- inny mój ulubieniec:)





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz